Jest jedna rzecz gorsza od wyprowadzki dzieci z domu… to oglądanie mieszkań, które mogłyby wynająć. - Projektowanie i metamorfozy wnętrz

Jest jedna rzecz gorsza od wyprowadzki dzieci z domu… to oglądanie mieszkań, które mogłyby wynająć.

Czas upływa nieprawdopodobnie szybko! My, rodzice, wiemy to bardzo dobrze patrząc na swoje „małe” dzieci.

Wczoraj spędziłam wieczór z moimi prawie dorosłymi już dziećmi w poszukiwaniu dla nich mieszkania do wynajęcia w rozsądniej cenie. Mają wielką potrzebę usamodzielnić się jak najszybciej, a ja tę potrzebę gorąco popieram i wspieram (sama wyfrunęłam z domu pierwszego dnia po maturze).

Czy był to miły wieczór? Hmm, jakby to powiedzieć… dla kogoś kto żyje tym, żeby zmieniać, jeżeli nie cały świat, to przynajmniej domy na piękniejsze – był to wieczór, który można porównać do dźwięku paznokcia na szkle czy widelca na steropianie.

Nie chodzi o to, że jestem aż tak bardzo wymagająca, ale o to że wiem, jak niewiele trzeba, żeby zrobić z czegoś mało estetycznego, coś – co jest przynajmniej przyjemne do oka.

Skoro można – to czemu się tego nie robi?! Oto pytanie, które mnie nie opuszczało przez cały wieczór!

Mimo, że wydawałoby się, że już dawno temu minęły czasy kiedy się do mieszkań na wynajem pakowało najgorsze meble z działki, to nadal szalu nie ma… Przecież tak niewiele trzeba, żeby prawie każde z oglądanych przez nas mieszkań wzbudziło odruch skontaktowania się z wynajmującym i chociaż obejrzenia go na żywo. Jaka to wielka szkoda potencjału!

Tymczasem najczęściej trafialiśmy na takie oto „perełki”:

I jeszcze dzisiaj od rana zastanawiam się dlaczego pomimo upływu lat, a wraz z tym zwiększającej się świadomości Polaków, nadal najczęściej jest, jeśli nie brzydko to przynajmniej nijako. Przecież ilość rodaków zaczytanych w czasopismach wnętrzarskich, rubrykach tematycznych w magazynach dla kobiet czy też namiętnie oglądających programy wnętrzarskie jest coraz więcej.

I wreszcie mnie oświeciło! W naszym kraju każdy uważa się za eksperta w każdej dziedzinie. Umówmy się – ja też nie jestem święta i zdarza mi się  wyrazić głośno swoje zdanie co to ja bym nie zrobiła gdybym była Lewandowskim 😉

No więc w naszym kraju często się uważa, że sam fakt posiadania mieszkania nadaje człowiekowi ekspertskość w urządzeniu go. To trochę tak jakby mówić, że ponieważ mam słuch – to umiem grać na kobzie, a dlatego że mam samochód to mogę, najdalej pojutrze, stać się Hołowczycem.

Obawiam się, że tak jak ja nie bardzo ogarnęłabym sytuację z piłką, gdybym kiedykolwiek zdecydowała się w ogóle wyjść na boisko – podobnie jest z mieszkaniem i projektantem, który ma „nieco” większy wgląd w to jak można najszybciej, najmniej kłopotliwie, najkorzystniej cenowo zrobić efekt WOW zgodnie z potrzebami i marzeniami szczęśliwego posiadacza domu.

Z zawodowego zboczenia miałam ochotę wiele razy chwycić wczoraj za telefon, zadzwonić i porozmawiać z właścicielem, namówić na zmiany – przynajmniej przemalowanie szafek w kuchni, płytek nad blatem, wzorkowo-marmurkowych płytek w łazience wraz z oddzielającą je od siebie starą, pożółkłą fugą. Poprawienie kolorów ścian i wymianę lamp. Po tych zabiegach wystarczy już tylko nie wnieść z powrotem wszystkich mebli i gotowe.

Z naszego projektowego doświadczenia wynika, że jak się poprawi istniejące mieszkanie na wynajem to są z tego same korzyści – nie tylko wyższy czynsz, ale też, co bardzo ważne, po prostu lepsi najemcy, mniej kłopotliwi, dbający o przestrzeń, którą zajmują.

Na przykład w tym mieszkaniu kupionym przez naszą klientkę właśnie z przeznaczeniem na wynajem udało nam się nie tylko niewielkim kosztem poprawić wygląd mieszkania, ale też jego funkcjonalność – przenieśliśmy kuchnię do salonu i dzięki temu zyskaliśmy dodatkowym pokój. Pani kupiła mieszkanie 2-pokojowe a po remoncie ma 3-pokojowe.

Wreszcie mogliśmy użyć tak dużo pudrowego różu – czasem niebanalnie dobrany kolor na ścianę z powieszoną na koniec ładnie oprawioną grafiką wprowadza pożądaną zmianę na lepsze.

Mamy sporo klientów, którzy inwestują w mieszkania na wynajem – w takiej sytuacji warto wesprzeć się doświadczeniem projektanta, bo naprawdę na świecie przecież jest w dzisiejszych czasach tak, że za te same 100 zł można kupić ładną, dobrze świecącą i pasującą do całego wnętrza lampę jak i brzydką, nieświecącą i pasującą do reszty jak pięść do nosa.

Tak ten pokój wyglądał przed odświeżeniem:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tu zdjęcie przed i po holu wejściowego:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z kolei „wyciśnięcie” z metrażu maksimum funkcjonalności pozwala na rozszerzenie sobie możliwości w szukaniu potencjalnych, przyszłych najemców – w tym pokoju wcześniej była kuchnia:

A tak tu było jak jeszcze ten pokój był kuchnią przed remontem:

Łazienkę można wyremontować wybierając jedne z najtańszych białych płytek z dużego, sieciowego sklepu i wykończyć je szarą fugą. Łazienka w tym mieszkaniu była w nieco katastrofalnym stanie – zobaczcie:

Mamy poczucie, że to jest jednak wszystko logiczne – na urządzenie mieszkania na wynajem trzeba wydać jakiś budżet, lepiej jest wydać go LEPIEJ! 🙂 Bo każdy woli mieszkać ładniej niż nie ładnie.

Wracając do początku tego tekstu – jak to podsumowałam to zaledwie w kilku procentach oglądanych mieszkań nie miałam ochoty dzwonić do właściciela po to, żeby zaoferować mu pomoc w zmianie mieszkania na ładniejsze, a nie po to, żeby je wynająć.

Nie jest to dobra nowina dla moich dzieci – ale świetna dla nas i naszego zespołu – czuję, że świat nadal bardzo nas potrzebuje! 🙂

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress